Myślę, że nie będzie grzechem kiedy powiem, że nie było mnie tu rok. Te kilka wpisów, to jak sprawdzenie czy przypadkiem nikt szyb nie wybił w opuszczonym domu, czy wszystko oby na pewno nadal jest jak być powinno. Jednak ten ostatni rok – to cała masa zmian. Począwszy od serwerów, które są przecież w życiu najważniejsze, przez adres zamieszkania włączając w to kraj. Tysiące przejechanych kilometrów. Kilka kilogramów przewiezionych gratów, które nazywamy dobytkiem całego życia, do tego kilkanaście tysięcy kilometrów spędzonych w samolocie. Ostatni rok – był naprawdę ciężkim okresem, tym bardziej, że wszystko postawiliśmy na jedną kartę. Bez przygotowania, bez żadnego planu, taki totalny spontan – przeniesienie życia z Polski do UK. Niby to nie było tak dawno, choć dziś jak przez mgłę pamiętam, kiedy to rok temu dojechaliśmy do UK, usnąłem w aucie na parkingu pod hotelem. Tak jest, nie miałem siły nawet wejść do środka. Tak to wszystko się zaczęło.

Ale dlaczego !

 

Naprawdę bardzo wam dziękuję, za te wszystkie wiadomości na facebooku, oraz e-maile dotyczące mojego blogowania. Bardzo miło jest to czytać. Fajnie wiedzieć, że gdzieś po drugiej stronie monitora – w tym świecie nieżywych i nierealnych siedzi też ktoś, komu jednak troszeczkę brakuje mojej aktywności. Niektórzy oczywiście nie rozumieją, że człowiek może mieć własne życie – poobrażali się, trudno. Mam jednak nadzieję, że kiedyś przyjdzie czas, gdy to zrozumieją. Ale czasami właśnie tak bywa, że dopóki człowiek nie przerobi pewnego etapu życia na własnej skórze, choćby się dwoił i troił nie będzie potrafił spojrzeć z czyjegoś punktu widzenia. Ja dziś wiem, że nie należę do nikogo, dziś po prostu jestem. Wiem, że mogę odpisać na wiadomość, mogę pomóc, ale nie muszę. Czas obowiązków, to czas kiedy jestem w pracy, jednak czas na przyjemności mogę samodzielnie zagospodarować. Pytaliście dlaczego nie pisałem, przecież to chwila, w końcu przychodzi mi to z łatwością. Powodów jest oczywiście kilka. Główny i najważniejszy, to dość mocno ograniczony czas, w którym to musiałem szlifować swój angielski, zmieniać miejsca zamieszkania, szukać nowych, szukać pracy, zmieniać pracę. Był to także czas, gdzie przyszła pora na zakończenie pewnych rzeczy, po to by zrobić miejsce na nowe, ciekawsze i takie, które będą bliższe memu sercu. Tak też się stało.

Dasz radę !

 

Powtarzałem sobie kilkaset razy podczas ostatniego roku. Jutro rano napiszę artykuł. Wrócę z pracy to go szybciutko machnę. To może w sobotę bo jest wolne. Ale weź napisz artykuł w sobotę, kiedy za oknem jest taka pogoda, że nawet internet wydaje się żyć za karę. Więc wychodzisz, cieszysz się tymi wszystkimi nowymi miejscami, nowymi smakami, nową kulturą i ludźmi którzy ją tworzą. Poznajesz zupełnie coś innego. Mimo, że to wszystko znałeś, bo w końcu nie jest to Twój pierwszy wyjazd za granicę, to jednak z czasem to wszystko się zmienia. Zdaje się dojrzewać, a Ty – cóż, zaczynasz widzieć większy sens. Każdy dzień zmienia również Ciebie. Starasz się pozbyć tych wszystkich złych naleciałości, które gromadziłeś całe życie, bez których nie da się przeżyć w Polsce. Zapominasz. To wszystko mimo że piękne, jest naprawdę obciążające organizm. Dużo więcej myślisz i zastanawiasz się nad przyziemnymi rzeczami. Stajesz na chwilę w łazience, tylko po to by przez kolejne dziesięć minut obserwować stado bażantów, dumnie maszerujących w polu z jakąś zieleniną, wszystko wydaje się być urocze. Takie nowe i nie skażone.

Czas na zmiany

 

Tak więc dziś wracam. Wracam z czymś zupełnie nowym. Od teraz, blog nie będzie już tylko blogiem, gdyż do większości wpisów zamierzam tworzyć także materiały video. Ale spokojnie, z pisania nie zrezygnuję, kocham pisać. Mam rok zaległości, bardzo pięknych zaległości. Więc będzie dużo ciekawiej niż do tej pory. Mam nowe miejsca, które nie są tak oklepane jak Kielce, w których żyłem przez ostatnie 29 lat swojego życia. Nowych znajomych, choć z tymi bywa trudno – kto był choć przez chwilę w UK, doskonale zdaje sobie sprawę jakich ludzi można tu spotkać. Zatem zapraszam Cię – do subskrybowania kanału na youtube, choć nie jest to koniecznością. Zapraszam Cię także do śledzenia wpisów na blogu. Od dziś będę pisał regularnie. Nie będzie tak regularnie jak kiedyś, kiedy to byłem w stanie stworzyć nawet dwa artykuły jednego dnia. Będzie jednak regularnie, jeszcze nie wiem czy będą to dwa wpisy tygodniowo czy jeden. Ale będą ! Z tego też miejsca chciałbym bardzo podziękować wszystkim którzy zostali ze mną, mimo że nie byłem blogerem przez ostatni rok. Z tego też miejsca chciałbym podziękować mojej przecudownej  „Rzepce”, która przez cały ten okres starała się mnie motywować do blogowania. Na podziękowania zasługuje też blogierka, która to przybiła ostateczny gwóźdź na elewacji tego nowego etapu. Dziękuję.

  • AA!! Jestem gwoździem ! 😀
    A tak na serio, bardzo się cieszę że niechcący zmotywowałam Cię do pracy ;).
    Wpis- bardzo osobisty i szczery i o to właśnie chodzi ( znaczy tym którzy tu są/byli dla Ciebie).
    Filmik- naprawdę jest dobrze i muza mega! Jedyna uwaga- ja będziesz nagrywał w samochodzie to wyłącz albo ścisz mocniej muzę z radia ;). Aha- i jak Paulinka nie nabierze masy to powiedz że przyjadę i jej nakopię! 😀
    ps.Jak to Cię wylali z roboty??

    • A dziękuję. A co do nagrywania w samochodzie, to nie jest to takie łatwe jak się może wydawać – tu trzeba po prostu samochód zmienić, powyżej pewnej prędkości jest taki „huk” że nawet nie słychać tej muzyki z radia zbyt dobrze – nagrywając. Poza tym – akurat ta scena była świeżo po tym „jak mnie wyjebali z roboty” więc kręcona na spontanie, wiesz – te emocje ;D 😀 😀 Co do masy Paulinki – pracujemy i nad tym.

      A odnośnie wywalania z roboty – byłaś w UK to powinnaś wiedzieć. Że tu nie potrzeba ludzi pracowitych, a takich, którzy wyglądają na „busy”, mimo że nawet nie pracują. W moim przypadku, bardzo mocno wydaje mi się, że było to jedynie moje wewnętrzne pragnienie, bo od kilku tygodni myślałem o tym, że nie chcę dłużej pracować w tej firmie – więc jak widać na powyższym przykładzie – marzenia się spełniają. 😉

      • Hehe, no ja bym raczej widziała Twoją kolejną paranormalną zdolność 😛 😀

        • Hmmm, no to teraz ciekawe pytanie – czy to działa tylko na mnie, czy jak zacznę myśleć, że blogierka straci pracę to też podziałą ? 😛 😛

  • Myślami jestem jeszcze nad morzem i tak naprawdę to ono mnie ciągle fascynuje.
    Dlatego tak mi się skojarzyło z tym co napisałeś:
    Ludzie są jak statki na morzu. Jedne piękne inne to wraki. Widzisz je, mijasz. Inne na jakiś czas opierają podobny kurs do Tego inne odplywają w nieznanym kierunku. Wszystkie niosą jakąś historię. Wszystkie zostawiają ślad w pamięci.
    My właśnie mieliśmy się na fb;-)
    Kto wie może nawet wspólny kurs 😉

    • Masz rację. Morze jest piękne. Szczególnie dla mnie, gdzie uwielbiam wodę.
      A co do ludzi – pięknie to ubrałaś w słowa.

      Mam nadzieję, że jednak będziemy podążać w jedną stronę.

      A przy okazji – jak ocenisz materiał filmowy ?

      • Nooo to jest coś. Tylko 😀 jak typowy Polak będę marudzić zabrakło bumm. Jak byś dał kawałek jakiegoś szybkiego filmiku i urwał go szumem i własnym logo to było by od strony wizualnej lepsze.
        Ale super się ogląda mega power mega fun 😉
        Tak trzymaj

        • Świetny pomysł… postaram się następnym razem „zakończyć” w ten sposób 😉 Zatem nie pozostaje nic innego jak zachęcić do subskrybowania 😉

          • A gdzie jest link do kanału na YouTube?
            Bo w telefonie nie mogę znaleźć.

              • Szybszy niż wiatr 😉

                • Takie bywają uroki życia z komputerem, przy komputerze, na komputerze, pod komputerem ;D – jakoś tak to szło ;P

            • Nie wiem jak u Ciebie w telefonie, ale u mnie wszystkie społecznościówki „w wersji mobilnej również” – wyświetlają się w stopce bloga 😉

              • To jeszcze powiedz gdzie jest zakładka kontakt.
                Bo do stopki to zaglądają maniacy czytania. A nie szary Kowalski. No chyba że piszesz dla osób które czytają nawet stopki i przypisy 😉 wtedy to już nic nie mogę powiedzieć 😉

                • O kurde coś może w tym być. Zakładka kontakt – a raczej e-mail do mnie jest także w stopce.. Co do głębszej zakładki kontaktowej – to prawdopodobnie wszystko znajdziesz na stronie „o mnie”. Właśnie, muszę to zaktualizować, aby miało ręce i nogi ;D Dzięki.

  • Doskonale rozumiem twoja potrzebe zmiany i rowniez tego,ze blog spadl na dalszy plan. Wydaje mi sie,ze kazdy z nas dochodzi do momentu kiedy postanawia cos zmienic. U mnie to byl moment po smierci mamy,gdy zdecydowalam opuscic sie Bialystok na rzecz Warszawy. Podobnie jak u ciebie czas zweryfikowal znajomosci I bardzo dobrze. Obecnie jestesmy z mezem na rozstoju drog, nic nas mocno nie trzyma w Polsce, tragedii tez nie ma,ale zagranica kusi… co do nowej odslony bloga,bardzo fajny pomysl czekam z duza ciekawoscia na rozwoj wydarzen 🙂 wszystkiego dobrego Adrian dla Ciebie I PIetruchy 🙂

    • Pietruchy 😀 hehehe ma nową ksywkę. Odnośnie mamy – kondolencje. Co do wyjazdu – skoro nic was nie trzyma, uważam – że warto spróbować. Co do samych zmian – na ogół ludzie boją się ich, u mnie nawet nie to co strach, ale niemożliwość poukładania tego tak jakbym chciał. Póki co już widzę, że te zmiany były dobre, więc teraz tylko się zebrać w sobie na 100% i do przodu. Oczywiście, zapraszam tu częściej – bo będę ! A jak masz jakieś pytania odnośnie wyjazdu – to też chętnie odpowiem na nie.