Średnio na tego typu rozrywkę wydaje miesięcznie około tysiąc złotych. Ten towar nie kosztuje aż tak dużo jak mogło by się wydawać. Jednak czy 1000zł miesięcznie to nie dużo, biorąc pod uwagę, że ludzie ciężko pracują na to by właśnie ten tysiąc do domu przytargać co miesiąc ? Według mnie to sporo, ale w końcu nie chodzi o pieniądze, a o wszystko co daje mi ten syf. Chcesz się dowiedzieć jak to jest ? Nie polecam, lepiej nie zaczynaj, a jeżeli już zacząłeś po prostu zrób sobie rachunek sumienia, na pewno nie każdy z Twojego otoczenia jest dumny z tego co robisz, na pewno Twoje usprawiedliwienia można wrzucić jedynie do kosza, jest to prawdopodobnie niezła bzdura, którą powtarzasz sobie zawsze. Zastanowiłeś się po co ? Pewnie nie. A więc jedziemy.

Jeden buch

 

Kiedy budzę się rano, po prostu odpalam przygotowaną wcześniej przez kogoś niespodziankę, bez której tak ciężko jest żyć. Dosłownie nie potrafię rozpocząć dnia bez tego bucha. Więc ciągnę, już na plecach czuję te przyjemne ciarki, które oplatają moje ciało. Po drugim czuję jak wszystko promieniuje, zaczyna się gdzieś w okolicach szyi, kończy się na małym palcu u nogi, mhhh boskie uczucie. Czasami towar jest tak mocny, że aż zakręci mi się w głowie, szczególnie kiedy po przebudzeniu wyjdę szybko na zewnątrz i tam ściągnę dużego macha. Przez chwilę stoję jak skołowany dobrą wódką, ale to nie jest wódka, to jest coś lepszego, coś czego nie potrafię sobie odmówić. Ten susz pali się naprawdę dobrze i zawsze smakuje – nie to co wódka, na którą przez następny tydzień po imprezie nie mogę patrzeć. Najbardziej przykro, kiedy widzę matkę z dzieckiem, dodatkowo w widocznej ciąży, po kryjomu zaciągającą się tym kojącym gównem, gównem które dosłownie każdemu poprawia humor. Pytanie tylko czy ta matka wie co robi swojemu dziecku, dostarczając mu doskonałej jakości syf, jeszcze zanim się narodziło. Pytanie czy taka matka czuje się dobrze sama z sobą, kiedy malutkie dzieciątko stojące obok widzi cały ten proceder. Ludzie już nie reagują, jaranie stało się tak popularne, że nikogo takie obrazki nie dziwią, a nawet jeśli – mamy swoje życia, o tego typu używkach co jakiś czas pojawi się materiał w telewizji i na tym koniec, każdy idzie dalej.

Jeden buch, drugi i trzeci

 

Odpływam przenosząc się do zupełnie innej krainy, gdzie świat staje się piękniejszy. W mojej głowie pojawia się milion wizji i jeszcze więcej obrazów, które kształtują moje Ja. Przez chwilę czuję podwyższone tętno, przez chwilę mam wrażenie jakby mój biologiczny zegar miał się zatrzymać, wtedy zasysam kolejnego bucha, w końcu to takie dobre. Przecież nic złego nie może się stać, wszyscy tak robią – usprawiedliwiam się sam przed sobą, jednocześnie wciągając w swoje płuca coraz większe ilości dymu. Dymu, który tak bardzo kocham. Dymu, który zmienia cały mój świat na lepszy, dymu który wyostrza moją percepcję do granic możliwości. Więcej widzę, więcej wiem – wszystko staje się piękniejsze. Powoli zaczynam rozumieć czym jest miłość, powoli zaczynam rozumieć świat, widzę jak pięknie kwitnie trawa, co z tego że chwilę wcześniej nasrał na nią pies, nie ma to żadnego znaczenia. Wszystko staje się piękne. Mój humor się reguluje, z każdym buchem coraz bardziej. Źrenice przybierają te zabawne kształty, a organizm informuje o bardzo silnej euforii, która warta jest tego tysiąca. Ten stan mógłby się nigdy nie kończyć, mógłby trwać wiecznie. Ten stan dodaje +50 do mojej inteligencji, +200 do mojej mądrości, +500 do mojej sprawności fizycznej. Czuję się bogiem, czuję się świetnie. Nawet obcy ludzie, którzy przechodząc rzucają mi spojrzenia, doskonale wiedzą, że właśnie przed chwilą musiałem ściągnąć bucha, zazdroszczą mi, wiedzą że jestem zajebisty. Nie ma też problemów z dilerami, są na każdym rogu, na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba się jakoś specjalnie starać by dostać towar, to nie te czasy.

Kończę

 

Może gdyby to wszystko wyglądało tak jak wyżej opisałem, było by warte tego 1000zł. Niestety, to tak nie wygląda. Idziesz do sklepu, odmawiając sobie wszystkiego na co masz ochotę, a papierosa nigdy sobie nie odmówisz. Palisz, bo musisz. Mózg przejął kontrolę nad Twoim życiem, na siłę wpierdalając ci farmazony o tym co jest dla Ciebie dobre i potrzebne, a co nie. Nie kupisz ulubionego batonika, nie spróbujesz tych owoców, które tak bardzo uśmiechają się do Ciebie ze sklepowej półki. Wchodzisz do sklepu i wyłuskujesz ostatnie 30zł, prosząc grzecznie dwie paczki tych co zwykle. Wychodzisz i jarasz. Wstajesz i jarasz. Kładziesz się spać i jarasz. A kiedy jarać gdzieś nie wolno, chodzisz jak przymroczona kupa, która nie może się na niczym skupić. Najgorsze są samoloty i te długie loty co trwają po kilkanaście godzin – jak tu zapalić, może jest palarnia. Lecisz na wakacje, a już sam lot jest męczarnią – nie możesz palić. Nie ważne, że na ten wyjazd odkładałeś dwa lata, w końcu marzyłeś o ameryce, wszystko jest nie ważne – bo chce ci się jarać. Nie potrafisz już normalnie przeżywać pięknych chwil, bo piękne są jedynie z papierosem. Chore, ale prawdziwe. Ile mógłbyś zaoszczędzić gdybyś to rzucił, zapewne niewiele, nie myślisz o tym, w końcu uwielbiasz palić i tak tego nie rzucisz. Jeszcze gorzej kiedy odmawiasz własnym dzieciom przyjemności, gdyż twierdzisz że nie masz pieniędzy. Codziennie wydajesz 30zł na dwie paczki papierosów, Twój partner kolejne 30zł. Oszukujecie siebie nawzajem i cały świat, że was na coś nie stać. Przestańcie, bo to tylko usprawiedliwienie, wasze usprawiedliwienie, którego nikt normalny nie zrozumie. Takie usprawiedliwienie może zrozumieć jedynie kolejny palacz, którego widzę każdego dnia jak użala się nad swoimi niskimi zarobkami, który nie pracuje dla przyjemności, dla lepszego jedzenia czy samochodu, a dla palenia. Zastanów się więc, co jest dla Ciebie ważne.

40 dni

 

Od 40 dni nie palę. To kolejna próba rzucenia palenia. Tym razem wiem, że to już nie próba, to już się stało. Moja głowa przyjęła, że nie chcę być śmierdzielem. Nie chcę czuć bucha, który nic poza smrodem i zagarnianiem mojego zdrowia nic nie wnosi do mojego pięknego życia. Nie chcę być już kimś, kto zawsze szuka okazji by wyjść na papierosa. I mógłbym tu znaleźć 1000 powodów, dla których warto palić – takich jednak nie ma, te są wyimaginowane i wymyślane przez słabych ludzi, dla których ten dym jest cenniejszy od wszystkich ludzi świata i całego życia. W życiu poznałem wiele osób, które mówiły – ja to Ci tak bardzo zazdroszczę, wakacje tu, wakacje tam, weekend tu, weekend tam. Ci ludzie mieli by większe możliwości niż ja, Ci ludzie mieli by lepsze wspomnienia niż ja – gdyby tylko odstawili swój nałóg na bok, a codziennie do skarbonki pakowali 30zł, które normalnie przepalają. I jak już wspomniałem – całe to palenie, zrozumiałbym gdyby cokolwiek wnosiło do życia. Gdyby sprawiało, że jestem mądrzejszy czy inteligentniejszy, gdyby sprawiało że lepiej się czuję, czy lepiej wyglądam. Nie wnosi nic, a jedyne co daje to chwilę ucieczki od tego na czym powinienem się skupić. Daje również bardzo wiele chwil, gdzie obcy ludzie patrzą na mnie z pogardą, gdyż palenie nie kojarzy się już z luksusem, a z patologią. Od 40 dni jestem czysty i jestem z tego dumny. A dziś widząc papierosy, nawet mnie nie ciągnie, tego samego życzę i wam.